To, co dzieje się obecnie w wąskim gardle światowego handlu ropą, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) określiła mianem „największego zakłócenia podaży w historii”. Cieśnina Ormuz, przez którą każdego dnia przepływa co piąta baryłka wydobywana na planecie, jest obecnie niemal całkowicie sparaliżowana. Przepływy spadły o ponad 90% względem poziomu sprzed konfliktu, co wygenerowało natychmiastową lukę w podaży
Amerykańska rządowa agencja Energy Information Administration (EIA) nie pozostawia złudzeń: przez najbliższe dwa miesiące musimy przywyknąć do wysokich cen. Brent utrzyma się powyżej 95 USD za baryłkę. Scenariusz ten opiera się na założeniu, że blokada cieśniny doprowadzi w najbliższych tygodniach do dalszego spadku wydobycia na Bliskim Wschodzie. Jednak kluczowe pytanie brzmi: jak długo potrwa ten stan?
Analitycy Goldman Sachs, tradycyjnie ostrożni w swoich sądach, właśnie zrewidowali prognozy. Ich obecny model zakłada, że całkowite odcięcie Ormuzu potrwa 21 dni (wcześniej szacowano 10 dni), po czym nastąpi 30-dniowa, żmudna faza odbudowy logistyki. Jeśli ten czarny scenariusz się przeciągnie i niskie przepływy utrzymają się do końca marca, dzienne ceny ropy mogą przebić historyczne szczyty z 2008 roku. To moment, w którym światowa gospodarka wchodzi w strefę „czerwonego alarmu”. Bank podniósł już prognozy na czwarty kwartał 2026 roku dla ropy Brent do 71 USD (z 66 USD) oraz dla WTI do 67 USD (z 62 USD). To sygnał, że rynek spodziewa się kłopotów, które zostaną z nami dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Trump uspokaja
W samym centrum tego cyklonu znajduje się Biały Dom. Administracja Donalda Trumpa prezentuje postawę, którą można nazwać „strategicznym spokojem”. Rzeczniczka Karolina Leavitt zapewnia, że obecna drożyzna na stacjach to zjawisko przejściowe. Przekaz jest jasny: wzrost cen jest kosztem, który warto ponieść za osiągnięcie celów militarnych wspólnej operacji amerykańsko-izraelskiej.
Sam prezydent Trump dokonał znaczącej wolty w swojej retoryce. Jeszcze niedawno obiecywał szybkie obniżki cen paliw, dziś otwarcie mówi, że priorytetem jest operacja przeciwko Iranowi, a nie cena galona benzyny. To ryzykowne zagranie - organizacja AAA już odnotowała wzrost cen benzyny w USA o 27 centów w ciągu zaledwie tygodnia (do poziomu 3,25 USD za galon). Analitycy polityczni ostrzegają: jeśli tankowanie nie stanie się tańsze do listopada, Republikanie mogą zapłacić za to wysoką cenę w wyborach uzupełniających do Kongresu.
(Więcej w numerze do pobrania)